RSS
czwartek, 24 marca 2011
23.03.2011

Pamiętam jak kiedyś, dawno, dawno temu...

...leżałam sobie w moim pokoju w Falenicy i czytałam książkę... czytałam o pewnym kościele w Uppsali (gdzieś w Szwecji – tyle wiedziałam). Czytałam o tym, że mają tam np. ewangelizacyjne wyjścia na ulice wieczorami w weekendy – stoją w centrum miasta w żółtych kurtkach i rozdają ludziom kawę i herbatę... mówiąc przy okazji o Jezusie, jeśli ktoś jest zainteresowany... czytałam o wielkim budynku kościoła, w którym oprócz niedzielnych nabożeństw – odbywają się wielkie konferencje, na które przyjeżdża masa ludzi z całego świata... czytałam o uzdrowieniach i cudach w życiu wielu ludzi... i pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy, że bardzo, bardzo chciałabym kiedyś pojechać do tego kościoła... żeby zobaczyć choć raz to miejsce, w którym tyle niesamowitych rzeczy się dzieje... ale to marzenie wydawało mi się mniej więcej tak realne jak to, że kiedyś wejdę na Mount Everest albo pójdę na biegun północny... wiecie, taki sobie pomysł – tak nierealny, że nawet nie pomyślany na serio...

a w ostatni poniedziałek...

...zdarzyło się, że zostałam po szkole, żeby posprzątać coś w kościele (czasem pracuję tu w taki sposób). Tym razem padło akurat na odkurzanie sanktuarium – fajna sprawa – jest się samemu w ogromnej sali i trwa to na tyle długo, że można przemyśleć całe swoje życie ;) Bardzo fajnie się pracowało – z przerwą na miłą rozmowę telefoniczną i na pyszną fikę z okazji urodzin jednego z pracowników departamentu sprzątającego... ale naprawdę fajnie zaczęło być dopiero kiedy skończyłam. Pozwijałam wszystkie kable, poszłam zgasić światło za sceną... i nagle dotarło do mnie, że właśnie dzieje się coś, w co nigdy w życiu bym nie uwierzyła! Przypomniał mi się tamten wieczór w moim pokoju, kiedy pierwszy raz po cichu zamarzyłam, żeby pojechać do „tego kościoła w Szwecji”... przypomniał mi się moment, w którym pierwszy raz weszłam do tej sali podczas którejś z konferencji – niepewna i zagubiona wśród tak wielkiej ilości modlących się ludzi naraz ;) ...i nagle stoję na scenie TEGO kościoła, patrzę na 2 tysiące pustych krzesełek, a w kieszeni mam klucze, którymi mogę otworzyć każde drzwi w budynku...

...wow...

niesamowite jest dla mnie to jak Bóg spełnia nasze marzenia... te, które są tak naprawdę Jego marzeniami...

ale najbardziej rozwaliło mnie w tym wszystkim pytanie, które pojawiło się w mojej głowie (i które w ogóle ostatnio pojawia się na każdym kroku, we wszelkich możliwych wersjach)... „O czym marzysz?”... i nagła świadomość, że te niesamowite rzeczy, o których marzę... wszystkie te „zbyt wielkie”... „zbyt piękne”... i te, na które „jest już za późno” ...że one naprawdę się wydarzą... i nie tylko to... że Bóg stworzy z nich znacznie więcej niż sobie wyobrażam...

...wow...

07:45, ola_engaddi
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 marca 2011
13.03.2011
no tak... częstotliwość pojawiania się notek na blogu jest chyba najlepszym dowodem na to, że dużo się u mnie dzieje! ;)
W zasadzie trudno jest opisać co się dzieje... bo większość dzieje się w środku i jest zbyt niesamowita, żeby móc to oddać słowami! :)
Dzisiaj rano, kiedy poszłam na spacer spowodowany ucieknięciem autobusu (uciekające autobusy są czasem prawdziwym błogosławieństwem!) zrozumiałam jedno: mam niesamowite życie! :) Jestem szczęśliwa i tak bardzo Bogu wdzięczna!
Mam kochaną rodzinę, która mimo, że daleko, to tak naprawdę jest mi coraz bliższa. BTW: Michał! Jeśli to czytasz - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN!!! :)
Mam przyjaciół, którzy są naprawdę prawdziwymi przyjaciółmi, a nie tylko kimś o kim mogę powiedzieć "my friends"!
Mam pracę lepszą niż mogłam sobie wymarzyć kiedy jej szukałam!
Mam wspólnotę, w której są ludzie naprawdę oddani Bogu i gorący dla Niego... a to nie zdarza się często!
I mam Boga!
Boga, który jest stworzycielem nieba i ziemi i który jest potężniejszy niż wszystkie tsunami świata... i który zechciał być też moim Bogiem - oddając siebie za mnie na pewnym wzgórzu 2000 lat temu! I który żyje, mówi i działa cuda każdego dnia!

...i mam przed sobą dobrą, pełną niespodzianek i przygód przyszłość! :)

...jestem szczęśliwa! :)
15:15, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 lutego 2011
16.02.2011
No więc tak jak przypuszczałam... ten semestr jest bardziej intensywny - stąd brak notek na blogu, za który bardzo bardzo bardzo bardzo przepraszam!!! :)

Jest też trudniejszy. Po pierwszym semestrze, kiedy Bóg pokazywał mi swoją miłość i to jaki jest dobry - teraz pokazuje mi różne rzeczy, które we mnie nie są dobre i które On chce we mnie zmienić. Czasem to trudne. Ale dzięki temu, że już wiem jaki On jest i jak bardzo mnie kocha - nie boję się przechodzić nawet przez rzeczy, na które rok temu w życiu bym Bogu nie pozwoliła :)

No i zaczynam doświadczać realnych cudów i odpowiedzi na modlitwy. Opowiem o dwóch :)

1. Uzdrowienie :)
Od jakiegoś czasu (od bardzo dawna właściwie) miewałam takie okropne bóle brzucha. Nie wiem czy był to żołądek czy coś w okolicy, ale bolało zawsze niemiłosiernie. I zawsze kiedy ten ból przychodził myślałam, że chyba powinnam iść z tym do lekarza, bo wygląda to poważnie... ale potem przechodził (zawsze przestawało boleć po nocy). No i jakieś 2 czy 3 tyg temu ten ból znowu się pojawił. Akurat wtedy, kiedy chciałam iść na środowe spotkanie wieczorne do kościoła. Poszłam mimo to, ale to było trochę okropne - bolało coraz bardziej i w ogóle nie mogłam się skupić. Na początku spotkania powiedziałam Bogu, że strasznie mnie boli i poprosiłam, żeby mnie uzdrowił... nic się nie stało ;)
spotkanie było niesamowite! Dużo ważnych rzeczy zrozumiałam dzięki temu, co było mówione. I na koniec, jeśli ktoś chciał - liderzy modlili się za ludzi (odnośnie tego, o czym była mowa na spotkaniu). Wyszłam do modlitwy i modlił się za mnie jeden z liderów. Kiedy wróciłam na miejsce, byłam bardzo poruszona i miałam dużo przemyśleń. Nagle, oprócz różnych innych myśli w mojej głowie pojawiło się zdanie: "a tak poza tym... uzdrowiłem Twój brzuch"... rzeczywiście mnie nie bolał, ale myślałam, że to z wrażenia albo coś ;) no i zapomniałam jakoś od razu o tej myśli...
Ale kiedy stałam z Iwonką i Piotrkiem po spotkaniu, nagle odkryłam... że ani trochę nie boli mnie brzuch!!!!!!!!! Ból zniknął!!! Nie wiem dokładnie kiedy, ale albo w czasie modlitwy tego lidera, albo niedługo przed lub po!
To było niesamowite! Pierwszy raz tak namacalnie doświadczyłam bożego uzdrowienia - w jednej chwili! :)
...pierwszy, ale nie ostatni!! :)

2. Bóg troszczy się o małe rzeczy :)
Wczoraj skończyła mi się kawa. Dziś nie wypiłam ani jednej - co w moim przypadku jest nietypowe, żeby nie powiedzieć nie zdarzające się nigdy ;) ...i trochę byłam nieprzytomna. Ale stwierdziłam, że kiedyś muszę pozbyć się tego kawowego uzależnienia. Więc znosiłam to prawie dzielnie ;) to znaczy: pomodliłam się, żeby Bóg dał mi kawę, ale byłam gotowa ponieść mój krzyż jeśli Bóg postanowi oduczyć mnie dziś picia kawy ;) i cały dzień chodziłam "nosząc ten krzyż" ;)
...a niedawno przyszłam sobie posiedzieć w kawiarni w kościele i posprawdzać maile (bo jest tu darmowy net). No i nagle szef kawiarni woła do mnie: "do you want a coffee?" :)
no i dostałam pyszną kawę z ekspresu i cukierka... zupełnie za darmo :)
prawie się popłakałam ze wzruszenia :)
bo... czy Bóg nie jest niesamowity? :) wiedział, że akurat dziś nie miałam kawy i że akurat dziś miałam na nią ochotę...
i tak sobie myślę... że skoro Bóg troszczy się o "głupią" kawę, która właściwie do niczego nie jest mi potrzebna - to czy nie zatroszczy się o ważniejsze rzeczy?! :)
acha! Do kawy dostałam jeszcze pysznego cukierka Toblerone! :)
19:02, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 stycznia 2011
17.01.2011

No dobrze, dobrze, już piszę ;)

rzeczywiście ostatnią notkę napisałam już jakiś czas temu, ale mam nadzieję, że rozumiecie fakt, że przez prawie cały miesiąc byłam w Polsce... i w sumie Bóg też tam działał, ale po pierwsze nie wiem czy polskie notki pasowałyby do adresu bloga, a po drugie – działał na tyle intensywnie (albo ja tak intensywnie działałam), że nie miałam czasu na to, żeby cokolwiek tu pisać... poza tym z większością z Was widziałam się na żywo... a to chyba cenniejsze, prawda? ;p

No ale jestem już w Szwecji – od tygodnia, choć czuję jakby minęły co najmniej jakieś 3 lub 4. Szkoła na nowo się zaczęła i Bóg kontynuuje to, co zaczął wcześniej i zaczyna nowe rzeczy...

Zastanawiam się jaki będzie ten semestr... a oto wnioski (niektóre moje własne, niektóre zasłyszane):

...po tym jak w poprzednim semestrze Bóg "wyjmował" z nas różne rzeczy, które mu przeszkadzały – teraz będzie zastępował je dobrymi rzeczami...

...to będzie semestr wypełnionych obietnic...

...semestr konkretnych słów, które Bóg będzie wypowiadał...

...semestr szukania Jezusa, a nie tego co On daje...

...semestr początków...

...semestr konkretnego przygotowania do tego, co będzie działo się później...

...semestr spełnionych marzeń (kartko-kolczyki, nauka szwedzkiego – minął tydzień, a dwa już zaczęły się spełniać!)...

...semestr ważnych życiowych decyzji...

...semestr wyzwań, które na początku trochę przerażają, a potem dają niesamowite poczucie zwycięstwa...

...semestr walki w modlitwie o tych, którzy są daleko (tak tak, to o Tobie!)...

...semestr odkrycia, że Bóg jest o wiele wiele wiele wiele wiele wiele wiele... bardziej niesamowitym i dobrym Bogiem niż nam się wszystkim (razem wziętym) mogłoby wydawać...

...semestr małych i dużych niespodzianek...

...semestr przełomów...

...i będzie widniejszy – dni w końcu zaczęły się wydłużać zamiast skracać ;)

07:50, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 grudnia 2010
02.12.2010

Personnummer – to słowo, które pojawiało się na naszych ustach niemal codziennie od dnia, kiedy tu przyjechaliśmy. Nawet tym z Was, który są w Polsce słowo to nie jest prawdopodobnie obce - dostanie tego numeru oznacza dla niektórych z nas prawdziwą walkę. O tej walce właśnie chciałam dzisiaj napisać :)


Wszystko zaczęło się 13 września, kiedy pojechaliśmy do urzędu i złożyliśmy podania. Niektórzy z nas już po tygodniu mogli cieszyć się swoim nowym numerem personalnym (a co za tym idzie wieloma przywilejami szwedzkich obywateli). Inni dostali numery po jakimś miesiącu... no a ja (między innymi) ciągle go nie dostawałam. Urząd za wszelką cenę próbował mi udowodnić, że nie jestem w stanie się utrzymać w Szwecji, więc nie mogę dostać tego numeru. Cała historia była o tyle ciekawa, że prawie od razu zaniosłam im zaświadczenie, że mam tutaj pracę... a żeby dostać wynagrodzenie – muszę mieć szwedzkie konto... więc muszę mieć numer... a nie mogę mieć numeru, bo nie mogę się utrzymać... więc nie mogę się utrzymać, bo nie mam numeru, który... no właśnie – mniej więcej tak skomplikowane to było ;)

Generalnie dość szybko zorientowaliśmy się, że sprawa jest na tyle nielogiczna, że logiczne argumenty nie pomogą – pomoże za to modlitwa! Pamiętam, że któregoś dnia czytałam jedną w jednej z naszych lektur o tym, że jeśli modlimy się z wiarą – otrzymamy. I naprawdę z ręką na sercu mogłam w tym momencie powiedzieć, że wierzę! Pomodliłam się więc! Na serio z wiarą. I miałam poczucie, że Bóg wysłuchał... minęło kilka dni, dostałam list z urzędu... otwierałam go z lekkim napięciem... napisali, że z tego, co przedstawiłam wynika, że nie jestem w stanie się utrzymać. I poprosili o kolejne papiery. Wiecie... to jest tylko głupi numer i głupi papier, ale ja się poczułam okropnie. Czy to znaczy, że modlitwa nie działa? To co ja właściwie robię w szkole biblijnej? Wygląda na to, że nie umiem pomodlić się nawet o głupi numer!

Ale wtedy właśnie coś się zmieniło. Coś we mnie pękło, bo zobaczyłam, że tu nie chodzi o moje modlitwy i starania. Przeczytałam w kolejnej lekturze (mówię Wam! Nie wiem kiedy ostatnio tyle czytałam!) świadectwo jakiegoś byłego studenta szkoły biblijnej, który pisał o tym jak zrozumiał, że nie był w stanie przyjąć bożej odpowiedzi z powodu samousprawiedliwienia (self-righteousness). I wtedy ja też zrozumiałam... że ciągle na wszystko próbowałam zasłużyć... nawet modlitwą! I zrozumiałam, że to ani trochę nie o to chodzi! Że nie jestem w stanie zasłużyć! Na nic! Że wszystko, co Bóg mi daje – daje ze względu na swoją miłość i na ofiarę Jezusa na Krzyżu, a nie ze względu na moje wielkie starania i bohaterską wiarę. To było niesamowite :)

A następnego dnia Bóg (m.in. przez Agę – love you!!) powiedział mi, żebym wierzyła. Że Abraham uwierzył i Bóg poczytał mu to za sprawiedliwość. Więc nadal wierzyłam. W Boga i w tamtą szczerą modlitwę... ale już nie w siebie i swoje wysiłki...

I po kilku dniach zauważyłam, że ja naprawdę wierzę! Już tak całkowicie! Taką wiarą, która jest pewnością! Że ja po prostu mam ten numer i muszę go tylko odebrać (w duchowym sensie, nie z urzędu)... i kiedy następnym razem szłam do urzędu – szłam już inaczej! Nie szłam z przerażeniem i niedowierzaniem! Ale z podniesioną głową i z pewnością człowieka, który wie co do niego należy i idzie po prostu to wyegzekwować. Trafiłam na najmniej ulubionego Pana, ale ani trochę się nie zdenerwowałam tym – wiedziałam, że jestem dzieckiem bożym i mój Tata ma dla mnie wszystko, co jest mi potrzebne – i nawet piekło nie jest w stanie stanąć mu na drodze, więc co dopiero jakiś urzędnik! (btw: odkryłam, że ten pan jest jednak bardzo miły i pomocny jeśli ma się do niego dobre nastawienie). Kiedy czekałam aż urzęnik zrobi kopie dokumentów – poczułam jak Duch Święty mówi: "to już koniec. Nauczyłem cię przez to wszystkiego, czego chciałem cię nauczyć"... więc ostatni tydzień czekania na list ze Skatteverket był bardziej czekaniem na prezent świąteczy niż na wyrok urzędników. Byłam pewna, że mam ten numer. I czułam, że nawet jeśli list będzie odmowny – ani trochę mnie to nie załamie, bo wiem, że wiem, że wiem, że ten numer już jest mój!


No i wczoraj... przyszedł list... Personnummer: 830506-****! :)

Czy Bóg nie jest niezwykły?

Nie dlatego nawet, że dał mi ten numer, ale dlatego że tak dużo mnie przez to nauczył o tym czym jest modlitwa i czym jest wiara! I że naprawdę można wiedzieć zanim się zobaczy!

Czas modlić się o większe cuda!!!! :)


Acha! I bardzo bardzo bardzo bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie w tej całej akcji! Dobrze jest walczyć razem!!! I zwyciężać!! :)

13:31, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 listopada 2010
20.11.2010

Sobotnie popołudnie na Savji

Siedzę sobie właśnie z laptopem w kuchni.

Przy tym samym stole siedzi (przepraszam... w połowie leży na stole) Knut Erik – młodszy syn naszych gospodarzy. Gra na swoim telefonie w jakąś grę, więc wszędzie słychać muzyczkę... i jego nucenie sobie pod nosem albo szwedzko-angielskie mruczenie ;) Monia piecze ciasto na jutrzejsze urodziny Kuliego. Ja pilnuję, żeby laptop z przepisem się nie wyłączał... więc piszę notkę. Ingrid właśnie włączyła zmywarkę, a teraz ściągnęła z Knuta Erika bluzę – idzie robić pranie (trzeba w tym celu wyjść na zewnątrz, do wspólnej pralni). Młody zostaje z nami. Usiadł koło mnie ze swoim telefonem i komentuje, że "polish is not good" kiedy rozmawiamy z Monią o kolejnych składnikach ciasta. Po domu krząta się też Jon Arve – głowa rodziny. Właśnie zmontował nowy stolik pod komputer, który posmarował jakimś cytrynowym środkiem zabezpieczającym przed brudem, więc w całym domu pachnie chemiczną cytryną... a za oknem już od dawna ciemno, choć jest dopiero 18:07 (już o 15 było całkiem szaro dziś). I pada śnieg!

No... to taka typowa szwedzka sobota dla nas :) ...zaraz wracamy na górę, kończyć czytanie dzisiejszego przydziału książek – na początku przyszłego tygodnia mamy aż dwa testy!! :)

<meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Sobotnie popołudnie na Savji</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Siedzę sobie właśnie z laptopem w kuchni.</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Przy tym samym stole siedzi (przepraszam... w połowie leży na stole) Knut Erik – młodszy syn naszych gospodarzy. Gra na swoim telefonie w jakąś grę, więc wszędzie słychać muzyczkę... i jego nucenie sobie pod nosem albo szwedzko-angielskie mruczenie ;) Monia piecze ciasto na jutrzejsze urodziny Kuliego. Ja pilnuję, żeby laptop z przepisem się nie wyłączał... więc piszę notkę. Ingrid właśnie włączyła zmywarkę, a teraz ściągnęła z Knuta Erika bluzę – idzie robić pranie (trzeba w tym celu wyjść na zewnątrz, do wspólnej pralni). Młody zostaje z nami. Usiadł koło mnie ze swoim telefonem i komentuje, że "polish is not good" kiedy rozmawiamy z Monią o kolejnych składnikach ciasta. Po domu krząta się też Jon Arve – głowa rodziny. Właśnie zmontował nowy stolik pod komputer, który posmarował jakimś cytrynowym środkiem zabezpieczającym przed brudem, więc w całym domu pachnie chemiczną cytryną... a za oknem już od dawna ciemno, choć jest dopiero 18:07 (już o 15 było całkiem szaro dziś). I pada śnieg! </font> </p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">No... to taka typowa szwedzka sobota dla nas :) ...zaraz wracamy na górę, kończyć czytanie dzisiejszego przydziału książek – na początku przyszłego tygodnia mamy aż dwa testy!! :)</font></p><p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">PS. Pozdrowienia dla "wścibskiego" kolegi :)<br /></font></p> </body> </html>
13:16, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
16.11.2010

Wszystko zaczęło się jakiś rok temu, kiedy to Łukasz W posadził mnie za kierownicą swojego samochodu i kazał wyjeżdżać z parkingu przy Ateńskiej, prorokując, że muszę ćwiczyć prowadzenie samochodu, bo w Szwecji mi się to przyda.

Wczoraj zadzwonił do mnie Mati, że jest praca, do której trzeba pojechać samochodem (jakąś godzinę od szkoły). Z kilku powodów, nad którymi nie ma się co rozwodzić, najrozsądniej było, żebym ja tam pojechała, ale pytanie brzmiało: czy podejmę się prowadzenia obcego (podobno nie najlepszego) samochodu po śliskich szwedzkich drogach. Z jednej strony bałam się, bo przecież "nie potrafię prowadzić", ale z drugiej... gdzieś w środku bardzo chciałam się sprawdzić i pojechać. Nie wiedziałam tylko czy to pragnienie to odwaga, czy po prostu brak rozsądku, który skończy się na pierwszym drzewie przy wyjeździe z parkingu. Więc zapytałam Boga co On o tym myśli. Czułam, że nie ma nic przeciwko temu, żebym pojechała... i że lubi, kiedy podejmuję wyzwania.

Więc pojechałam! :) i muszę Wam powiedzieć, że to było niesamowite!!! Jechałam w oślepiającym słońcu, we mgle, w ciemnościach, po lodzie... wyprzedzałam traktor, mijałam się z autobusem na wąskiej drodze... zgubiłam drogę, a potem ją znalazłam... przeżyłam nawet (ze stoickim spokojem!) ciężarówkę, która zajechała mi drogę na rondzie... i pamiętam, że w którymś momencie, kiedy siedziałam za kierownicą mknąc sobie drogą do Ribbingeback, nagle do mnie dotarło: "Przecież ja umiem jeździć!!!!". Wiem, że były ze mną anioły i mój Bóg! Ale wiem też, że ja po prostu, najnormalniej w świecie prowdziałam samochód, który niby nie jest najprostszy do prowadzenia (ja już go pokochałam, mówię Wam!). I wcale nie zachowywałam się jak pirat drogowy, na którego wszyscy trąbili!

To, co dziś zobaczyłam – to to, że diabeł przez różne doświadczenia wcisnął mi straszny kit! Uwierzyłam, że nie umiem jeździć i że się tego boję, a tymczasem okazało się, że to nie ma zupełnie nic wspólnego z rzeczywistością! I zobaczyłam, że ja w dodatku bardzo lubię prowadzić! :) i wiecie co? Zamierzam teraz rozprawić się z każdym kolejnym kłamstwem diabła, które kiedykolwiek przyjełam! Nie pozwolę, żeby jakieś głupoty w które wierzę powstrzymywały mnie przed pełnym przygód małych i dużych życiem!!! :)

...i wam też tego życzę! Prawdy, która wyzwala! :)

<meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Wszystko zaczęło się jakiś rok temu, kiedy to Łukasz W posadził mnie za kierownicą swojego samochodu i kazał wyjeżdżać z parkingu przy Ateńskiej, prorokując, że muszę ćwiczyć prowadzenie samochodu, bo w Szwecji mi się to przyda.</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Wczoraj zadzwonił do mnie Mati, że jest praca, do której trzeba pojechać samochodem (jakąś godzinę od szkoły). Z kilku powodów, nad którymi nie ma się co rozwodzić, najrozsądniej było, żebym ja tam pojechała, ale pytanie brzmiało: czy podejmę się prowadzenia obcego (podobno nie najlepszego) samochodu po śliskich szwedzkich drogach. Z jednej strony bałam się, bo przecież "nie potrafię prowadzić", ale z drugiej... gdzieś w środku bardzo chciałam się sprawdzić i pojechać. Nie wiedziałam tylko czy to pragnienie to odwaga, czy po prostu brak rozsądku, który skończy się na pierwszym drzewie przy wyjeździe z parkingu. Więc zapytałam Boga co On o tym myśli. Czułam, że nie ma nic przeciwko temu, żebym pojechała... i że lubi, kiedy podejmuję wyzwania.</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">Więc pojechałam! :) i muszę Wam powiedzieć, że to było niesamowite!!! Jechałam w oślepiającym słońcu, we mgle, w ciemnościach, po lodzie... wyprzedzałam traktor, mijałam się z autobusem na wąskiej drodze... zgubiłam drogę, a potem ją znalazłam... przeżyłam nawet (ze stoickim spokojem!) ciężarówkę, która zajechała mi drogę na rondzie... i pamiętam, że w którymś momencie, kiedy siedziałam za kierownicą mknąc sobie drogą do Ribbingeback, nagle do mnie dotarło: "Przecież ja umiem jeździć!!!!". Wiem, że były ze mną anioły i mój Bóg! Ale wiem też, że ja po prostu, najnormalniej w świecie prowdziałam samochód, który niby nie jest najprostszy do prowadzenia (ja już go pokochałam, mówię Wam!). I wcale nie zachowywałam się jak pirat drogowy, na którego wszyscy trąbili!</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">To, co dziś zobaczyłam – to to, że diabeł przez różne doświadczenia wcisnął mi straszny kit! Uwierzyłam, że nie umiem jeździć i że się tego boję, a tymczasem okazało się, że to nie ma zupełnie nic wspólnego z rzeczywistością! I zobaczyłam, że ja w dodatku bardzo lubię prowadzić! :) i wiecie co? Zamierzam teraz rozprawić się z każdym kolejnym kłamstwem diabła, które kiedykolwiek przyjełam! Nie pozwolę, żeby jakieś głupoty w które wierzę powstrzymywały mnie przed pełnym przygód małych i dużych życiem!!! :)</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font color="#000000">...i wam też tego życzę! Prawdy, która wyzwala! :)</font></p> </body> </html>
13:15, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 listopada 2010
09.11.2010

Szwedzka zima – odsłona nr 1

Ten dzień zapamiętam chyba do końca życia – pierwszy dzień prawdziwej szwedzkiej zimy!!! Zaczęło się niepozornie – od porannych rozważań, że chyba niedługo trzeba będzie przerzucić się na zimowe buty, bo robi się już trochę zimno... później też nie było wcale jakoś bardzo przerażająco: śnieg za oknem około południa, trochę ciężka przeprawa do urzędu i na grupę do Michała... o godzinie 17 wydawało się, że czeka nas już tylko krótka podróż do domu, cipła herbata i czytanie książek... ale to był dopiero początek zimowej przygody!! :)

Śnieg okazał się trochę głębszy niż się spodziewałyśmy, ale to nas jeszcze jakoś bardzo nie zraziło. Autobus nr 2 odjechał nam niemal sprzed nosa, ale dzięki temu nastąpił pierwszy cud – kolejny autobus przyjechał od razu za tym pierwszym (teraz myślę sobie, że powinnyśmy zacząć się zastanawiać co to może oznaczać, bo nie jest to przecież takie normalne!!)... 10 minut później stałyśmy w naszym pierwszym szwedzkim korku! Nie trwało to jednak długo, bo po kilku minutach Pan Kierowca, mówiąc coś po szwedzku, otworzył drzwi autobusu. Więc wysiadłyśmy. Potem kolejny autobus i kolejny korek... i wieeelki tłum ludzi na przystanku naszej ukochanej 5 w centrum. A na innych przystankach tłum autobusów ;) po kilka takich samych... ale żadnej 5 niestety (żadnej w naszym kierunku przynajmniej). Aż w końcu podjechała! A właściwie podjechały trzy! Dwie z napisem Savja (nasza dzielnica), a jedna z napisem "Ekstrabus". Nie miałyśmy pewności czy Ekstrabuss nie jest przypadkiem nazwą jeszcze nam nie znanej dzielnicy Uppsali, ale w końcu do tego właśnie autobusu wsiadłyśmy, powitane przez Pana Kierowcę radosnym okrzykiem: "Winter!!". No i już myślałyśmy, że to koniec przygody i byłyśmy nawet pod wrażeniem tego jak fajnie szwedzkie autobusy reagują na paraliż na drodze, zmieniając trasy i stając się ekstrabusami. Ale dopiero miałyśmy się dowiedzieć dlaczego nasz ekstrabus był taki ekstra ;)

Kiedy już prawie dojeżdżałyśmy do Savji (kawałek przed sklepem ICA – dla tych którzy mieli okazję być tu w zeszłym tygodniu), zobaczyłyśmy, że jedna z tych 5, do których nie wsiadłyśmy w centrum, stoi sobie na poboczu z całym tyłem w rowie. Spokojnie, nikomu nic się nie stało, tył autobusu po prostu musiał się ześlizgnąć... nasz ekstrabus sunął dalej :) ...ale po chwili, kiedy nie był w stanie wyjechać z przystanku, drzwi otworzyły się, a miły Pan Kierowca oznajmił nam coś po szwedzku. Nic nie zrozumiałyśmy, ale przecież nie był to pierwszy autobus, który nas dziś wyrzucił poza przystankiem ;) Kiedy wysiadłyśmy, okazało się... że trzecia piątka również stoi przed nami z "tyłkiem" w rowie! Więc wyobraźcie sobie: trzy autobusy na środku drogi, cały korek samochodów, w centrum paraliż... a do domu daleko – przynajmniej jak na takie warunki daleko ;) Na początku jakoś bardzo się nie przejęłyśmy – i tak potrzebowałyśmy mleka, więc wykorzystałyśmy tę przerwę w podróży na zakupy. Ale kiedy autobusy nadal nie przyjeżdżały, śnieg sypał, a wiatr wiał – sytuacja przestała być zabawna. Telefon do Ingrid nie pomóg za bardzo – była w centrum i miała wracać dopiero po 45 minutach (btw: wróciła po godzinie i 45). Mogłyśmy iść na piechotę i dotrzeć tu jak bałwanki, albo czekać na autobus, który nie wiadomo kiedy przyjedzie... albo zrobić coś szalonego!! :)

Poszłyśmy więc z powrotem na parking przed sklepem i postanowiłyśmy znaleźć osobę, która mieszka na Savji, właśnie tam wraca i weźmie nas ze sobą. Trochę głupio, ale byłyśmy już naprawdę zdesperowane ;) Pierwsza zapytana pani powiedziała tylko: "niestety, nie mieszkam na Savji, więc wam nie pomogę". I zatrzasnęła drzwi samochodu. No tak – przecież to Szwedka. Więc przed zaczepieniem kolejnej osoby postanowiłam się lepiej przyglądać ludziom. Mój typ padł na Pana w średnim wieku, wychodzącego ze sklepu z dwiema paczkami tytoniu. Wiedziałam, że nie jest chrześcijaninem (bo tu chrześcijanie ani trochę nie piją, nie palą, ani nic z tych rzeczy!), ale wyglądał na otwartego człowieka. Wiec zaryzykowałam i dogoniłam go zanim wsiadł do samochodu. "Przepraszam, mieszka Pan na Savji?". "Nie, mieszkam tu obok". "Acha, to dziękuję". "A chcesz, żebym Cię podwiózł? Wsiadaj!". No więc wsiadłyśmy :) Pan okazał się kochany! Śmiał się, że teraz wiemy już jak wygląda szwedzka zima, ale pocieszył nas też, że nie jest tak codziennie i że jeszcze nie widział, żeby autobusy tak się zachowywały ;) Wysadził nas 50 metrów od domu i powiedział: "Do zobaczenia"... chętnie bym go jeszcze kiedyś spotkała... ale chyba już w innych okolicznościach ;)

Muszę Wam powiedzieć, że to była bardzo fajna przygoda! I chyba wszystkie 5 "łukaszowych" aniołów miało dziś pełne ręce roboty :)


PS. A jutro zdecydowanie przerzucamy się na zimowe buty!!! :)

zimowy widok z okna :)


...i z drugiego okna :)
12:01, ola_engaddi
Link Dodaj komentarz »
<meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Szwedzka zima – odsłona nr 1</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Ten dzień zapamiętam chyba do końca życia – pierwszy dzień prawdziwej szwedzkiej zimy!!! Zaczęło się niepozornie – od porannych rozważań, że chyba niedługo trzeba będzie przerzucić się na zimowe buty, bo robi się już trochę zimno... później też nie było wcale jakoś bardzo przerażająco: śnieg za oknem około południa, trochę ciężka przeprawa do urzędu i na grupę do Michała... o godzinie 17 wydawało się, że czeka nas już tylko krótka podróż do domu, cipła herbata i czytanie książek... ale to był dopiero początek zimowej przygody!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Śnieg okazał się trochę głębszy niż się spodziewałyśmy, ale to nas jeszcze jakoś bardzo nie zraziło. Autobus nr 2 odjechał nam niemal sprzed nosa, ale dzięki temu nastąpił pierwszy cud – kolejny autobus przyjechał od razu za tym pierwszym (teraz myślę sobie, że powinnyśmy zacząć się zastanawiać co to może oznaczać, bo nie jest to przecież takie normalne!!)... 10 minut później stałyśmy w naszym pierwszym szwedzkim korku! Nie trwało to jednak długo, bo po kilku minutach Pan Kierowca, mówiąc coś po szwedzku, otworzył drzwi autobusu. Więc wysiadłyśmy. Potem kolejny autobus i kolejny korek... i wieeelki tłum ludzi na przystanku naszej ukochanej 5 w centrum. A na innych przystankach tłum autobusów ;) po kilka takich samych... ale żadnej 5 niestety (żadnej w naszym kierunku przynajmniej). Aż w końcu podjechała! A właściwie podjechały trzy! Dwie z napisem Savja (nasza dzielnica), a jedna z napisem "Ekstrabus". Nie miałyśmy pewności czy Ekstrabuss nie jest przypadkiem nazwą jeszcze nam nie znanej dzielnicy Uppsali, ale w końcu do tego właśnie autobusu wsiadłyśmy, powitane przez Pana Kierowcę radosnym okrzykiem: "Winter!!". No i już myślałyśmy, że to koniec przygody i byłyśmy nawet pod wrażeniem tego jak fajnie szwedzkie autobusy reagują na paraliż na drodze, zmieniając trasy i stając się ekstrabusami. Ale dopiero miałyśmy się dowiedzieć dlaczego nasz ekstrabus był taki ekstra ;)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy już prawie dojeżdżałyśmy do Savji (kawałek przed sklepem ICA – dla tych którzy mieli okazję być tu w zeszłym tygodniu), zobaczyłyśmy, że jedna z tych 5, do których nie wsiadłyśmy w centrum, stoi sobie na poboczu z całym tyłem w rowie. Spokojnie, nikomu nic się nie stało, tył autobusu po prostu musiał się ześlizgnąć... nasz ekstrabus sunął dalej :) ...ale po chwili, kiedy nie był w stanie wyjechać z przystanku, drzwi otworzyły się, a miły Pan Kierowca oznajmił nam coś po szwedzku. Nic nie zrozumiałyśmy, ale przecież nie był to pierwszy autobus, który nas dziś wyrzucił poza przystankiem ;) Kiedy wysiadłyśmy, okazało się... że trzecia piątka również stoi przed nami z "tyłkiem" w rowie! Więc wyobraźcie sobie: trzy autobusy na środku drogi, cały korek samochodów, w centrum paraliż... a do domu daleko – przynajmniej jak na takie warunki daleko ;) Na początku jakoś bardzo się nie przejęłyśmy – i tak potrzebowałyśmy mleka, więc wykorzystałyśmy tę przerwę w podróży na zakupy. Ale kiedy autobusy nadal nie przyjeżdżały, śnieg sypał, a wiatr wiał – sytuacja przestała być zabawna. Telefon do Ingrid nie pomóg za bardzo – była w centrum i miała wracać dopiero po 45 minutach (btw: wróciła po godzinie i 45). Mogłyśmy iść na piechotę i dotrzeć tu jak bałwanki, albo czekać na autobus, który nie wiadomo kiedy przyjedzie... albo zrobić coś szalonego!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Poszłyśmy więc z powrotem na parking przed sklepem i postanowiłyśmy znaleźć osobę, która mieszka na Savji, właśnie tam wraca i weźmie nas ze sobą. Trochę głupio, ale byłyśmy już naprawdę zdesperowane ;) Pierwsza zapytana pani powiedziała tylko: "niestety, nie mieszkam na Savji, więc wam nie pomogę". I zatrzasnęła drzwi samochodu. No tak – przecież to Szwedka. Więc przed zaczepieniem kolejnej osoby postanowiłam się lepiej przyglądać ludziom. Mój typ padł na Pana w średnim wieku, wychodzącego ze sklepu z dwiema paczkami tytoniu. Wiedziałam, że nie jest chrześcijaninem (bo tu chrześcijanie ani trochę nie piją, nie palą, ani nic z tych rzeczy!), ale wyglądał na otwartego człowieka. Wiec zaryzykowałam i dogoniłam go zanim wsiadł do samochodu. "Przepraszam, mieszka Pan na Savji?". "Nie, mieszkam tu obok". "Acha, to dziękuję". "A chcesz, żebym Cię podwiózł? Wsiadaj!". No więc wsiadłyśmy :) Pan okazał się kochany! Śmiał się, że teraz wiemy już jak wygląda szwedzka zima, ale pocieszył nas też, że nie jest tak codziennie i że jeszcze nie widział, żeby autobusy tak się zachowywały ;) Wysadził nas 50 metrów od domu i powiedział: "Do zobaczenia"... chętnie bym go jeszcze kiedyś spotkała... ale chyba już w innych okolicznościach ;)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Muszę Wam powiedzieć, że to była bardzo fajna przygoda! I chyba wszystkie 5 "łukaszowych" aniołów miało dziś pełne ręce roboty :)</p><br />PS. A jutro zdecydowanie przerzucamy się na zimowe buty!!! :)<br /><img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/zima02.JPG" /><br />zimowy widok z okna :)<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/zima01.JPG" /><br />...i z drugiego okna :)<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">11:58</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 09 listopada 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_5075758"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">07.11.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Bóg odpowiada na modlitwy! Liberally and without reproach!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">No dobrze, już piszę... serdecznie pozdrawiam wszystkich spragnionych wieści zza morza czytelników – tych których widziałam w tym tygodniu, tę która leży właśnie na moim łóżku... i wszystkich pozostałych! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Otóż mieliśmy tu w tym tygodniu niesamowitą konferencję młodzieżową, na którą przyjechało mnóstwo młodych (i nie tak bardzo młodych) ludzi z całej Szwecji i zza granicy.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Było niesamowicie! I to nie z powodu głośnych (oj, głośnych!!) koncertów! Najbardziej niezwykłe było to, że mogłam zobaczyć co to znaczy, że Bóg odpowiada na modlitwy. Od kilku tygodni co jakiś czas modliliśmy się za tą konferencję. O to, żeby to był wyjątkowy czas, żeby Bóg dotykał serc młodych ludzi i zmieniał ich... i w kilku momentach w czasie tego tygodnia tak bardzo konkretnie widziałam, że Bóg robi DOKŁADNIE to, o co Go wcześniej prosiliśmy... tyle, że w sposób o wiele większy niż się spodziewałam. Myślę, że to był czas przełomów w wielu sercach! i myślę, że gdybym się o to wcześniej nie modliła – to nawet bym tych przełomów nie dostrzegła... wniosek z tego jest dość prosty... warto się modlić! ;)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">16:24</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/11/07112010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/11/07112010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 24 października 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_5037676"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">23.10.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Gdybym mogła w pełni zrozumieć tylko jedno ze słów, które tutaj poznałam – byłoby to chyba słowo "righteousness" [usprawiedliwienie]. W pełni zrozumieć nie dlatego, że nie wiem jakie jest jego znaczenie, ale że ciągle nie rozumiem do końca, że taka właśnie jestem! Righteous before God! Usprawiedliwiona! Bez żadnego ciążącego na mnie wyroku, bez żadnego oskarżenia ze strony Boga! Że naprawdę nic nie muszę (i nie mogę!!) zrobić, żeby być w porządku przed Nim... i że to On już zrobił wszystko, co było w tej kwestii potrzebne! Że Jezus na Krzyżu zapłacił mój dług i już wtedy (!) mnie usprawiedliwił, a jedyne co ja mogę zrobić w tej kwestii – to uwierzyć i przyjąć Jego łaskę. I że dzięki Niemu usprawiedliwienie jest punktem wyjścia do całego mojego chrześcijańskiego życia, a nie celem, który bezskutecznie próbuję osiągnąć... to jest dopiero dobra wiadomość!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">"For with the heart one believes unto righteousness, and with the mouth confession is made unto salvation" (Rom 10:10)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">"Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia" (Rz 10:10)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">15:05</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/10/23102010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/10/23102010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> poniedziałek, 18 października 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_5022887"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">15.10.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Dziś spadł pierwszy śnieg... taki malutki, że nawet można go było nie zauważyć. I nie pozostawił śladu na ziemi. Ale spadł :) dlatego też od jutra przesiadamy się z roweru na autobus... ale właściwie nie o tym chciałam ;)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">W środę chodziłam sobie po pięknym lesie w Ribbingeback. Takim naprawdę prześlicznym. Świerki, brzozy, skały, jeziorko, wiewiórka, śpiew ptaków, mech... taki niesamowity mech! Prawdziwa kołdra z mchu... i słońce... i dużo żółtych liści... </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Chodziłam po tym pięknym lesie, w którym byłam pierwszy raz w życiu i totalnie go nie znałam, i chciałam przejść jakoś przez niego, żeby dojść do jakiejś drogi i wrócić od innej strony. Las wydawał się niewielki, miałam wrażenie, że tuż za najbliższym wzniesieniem pojawi się droga albo łąka... ale za każdym razem, kiedy weszłam na pokrytą mchem skałkę – okazywało się, że za nią znowu jest las... miałam wrażenie, że to przepiękne połączenie drzew, skał i mchu rozrasta się z każdym moim krokiem do ogromnych rozmiarów i że w żaden sposób nie jestem w stanie dojść do końca... i zrozumiałam!!! :) ...że Bóg naprawdę jest nieskończony! Że mogę naprawdę całe życie (wieczne życie!) Go poznawać i odkrywać jaki jest, a i tak nigdy nie poznam do końca. Zrozumiałam, że zawsze... ZAWSZE będzie jeszcze coś wyjątkowego i pięknego do odkrycia w Nim! Niesamowite to jest! Z takiej perspektywy nagle nabierają kolorów takie słowa jak "wieczność", "niebo", "modlitwa"... życie z Bogiem nabiera kolorów! :)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">13:31</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/10/15102010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/10/15102010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> piątek, 08 października 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4998547"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">07.10.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Ale ładna data :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Minął miesiąc od rozpoczęcia mojej szwedzkiej przygody!! 30 niezwykłych, niepowtarzalnych i niezapomnianych dni! Niby to niewiele, a mam wrażenie, jakby minęło już co najmniej pół roku.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Bóg tyle już tu zrobił! Mimo, że części z tych rzeczy się spodziewałam – to i tak Bóg mnie nimi zaskoczył. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Jedną z rzeczy, które na pewno mogę po tym miesiącu powiedzieć jest to, że wiem dziś mniej! :) (ciekawe, nie? Podobno przyjechałam się uczyć!) ...albo może, że jestem bardziej świadoma tego jak niewiele jeszcze wiem. Uczę się żyć DZIŚ! Coraz lepiej mi ze świadomością, że nie wiem co będzie jutro czy za miesiąc. Bóg wyjął mnie z mojej poukładanej i przewidywalnej rzeczywistości i włożył do miejsca, w którym nie jestem w stanie do końca przewidzieć tego, co zdarzy się dziś, a to, co będzie za rok – wydaje się odległe o tysiąc lat. I, o dziwo, nagle poczułam się z tym dobrze! :) Odkrywam, że wystarczy, że wiem, że dziś jest dzień, który Bóg stworzył. I że ten właśnie Bóg jest dziś dobry. I mnie kocha. I ma dobre rzeczy dla mnie!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy byłam mała, codziennie pytałam mojego tatę, kiedy wracał z pracy: "Tato, co masz dla mnie?". A wtedy tata wyciągał cukierka albo nową gumkę do włosów. To było fajne uczucie! :) Teraz odkrywam jak cudownie jest budzić się rano i jak mała dziewczynka pytać Boga: "Tato! Co masz dziś dla mnie?" ...i wiecie co? On codziennie coś ma :) czasem po prostu swoją miłość, czasem niesamowite nauczanie, czasem piękny wschód słońca albo pyszne gofry... zawsze coś dobrego i wyjątkowego! Bo On jest dobry przecież! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">a na jutro mam w pewnym wyjątkowym kalendarzu napisane: "Dziś coś miłego będzie. Oczekuj". Oczekuję więc!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Dobrej nocy!</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">14:03</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/10/07102010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/10/07102010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> czwartek, 30 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4977993"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">29.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Dawno nic nie napisałam, wiem. Ale to dlatego, że naprawdę dużo się dzieje. Doszłam już do tego etapu zagubienia w czasie, że musiałam sprawdzić w kalendarzu dzisiejszą datę... jakoś mam wrażenie, że trochę wszystko mi jedno czy jest 15, 25 czy 29 września... pamiętam tylko, że jutro jest czwartek, więc wszystkie modlitwy w szkole będą w cudownie zrozumiałym angielskim języku! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Chciałabym jakoś opisać to, co się tu z taką intensywnością dzieje, ale mam wrażenie, że w ogóle nie jestem w stanie. Minęły dopiero 3 tygodnie (chyba... bo ja się pogubiłam przecież!), a już to, co Bóg tu robi przerasta moje oczekiwania.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">A to, co jest w tym wszystkim najciekawsze i najbardziej zaskakujące to to, że nawet niespecjalnie dowiedziałam się tu czegoś nowego. No dobrze, dowiedziałam się kilku rzeczy – ale to wcale nie one są najbardziej kluczowe! Najcenniejsze, co tu słyszę – i czego doświadczam – jest to, że... Bóg jest dobry! Że jest blisko! Że się troszczy! I że to o Niego chodzi w moim życiu... o miłość do Niego i do innych ludzi! O to, że On oddał swoje życie za mnie... i że ja moje mogę oddać Jemu – całkowicie!! I to dla Niego mam je przeżyć, nie dla siebie. A wtedy On będzie mógł go użyć.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Cudownie jest widzieć jak słowa, które niby znało się od dawna – coraz bardziej stają się namacalne i pełne życia :)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">16:56</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/29092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/29092010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> piątek, 24 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4960278"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">20.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">"Dzień mówienia o rzeczach, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć"</p><p style="margin-bottom: 0cm;"><br /></p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Bóg jest wieczny. Bóg się nie zmienia. Bóg jest wszędzie.</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Banały...</p><p style="margin-bottom: 0cm;">"Banały", które sprawiają, że zamiast iść spać, siedzę wieczorem, po przejrzeniu notatek (robię to codziennie zgodnie z radą jednego z nauczycieli) i nie jestem w stanie nawet wypowiedzieć tego, co przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o tym, że mój Bóg jest wszędzie. Teraz! Jest tu, w moim szwedzkim pokoju... jest w niebie... jest na statku płynącym przez Atlantyk... jest na Marsie... jest tam, gdzie już nie ma nawet wszechświata... jest tam, gdzie Ty teraz to czytasz... WSZĘDZIE! Tak samo mocno obecny. Może nie wszędzie pokazuje swoją obecność. Może w niektórych z tych miejsc nawet się chowa. Ale JEST!</p>...to naprawdę był dzień mówienia o rzeczach, których nie jestem w stanie zrozumieć. Ale ich świadomość tak wiele zmienia! <p style="margin-bottom: 0cm;">Dobranoc :)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">07:50</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/20092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/20092010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> poniedziałek, 20 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4949868"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">07.09.2010 - lotnisko Okęcie (fot. Paweł Ogrodzki)</div> <div class="BlogWpisTresc"> <img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/lotn01.JPG" /><br />przepakowywanie - czyli jak to zrobić, żeby pogodzić odpowiednią objętość z odpowiednią wagą ;)<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/lotn03.JPG" /><br />fioletowa walizka i kolorowy parasol... jestem gotowa!! :)<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/lotn08.JPG" /><br />pożegnanie z Dorką...<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://myswedishyear.blox.pl/resource/lotn10.JPG" /><br />...i z Karolą.<br /><br />a potem... wystartowałam - i już trochę wiecie co dalej ;)<br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">14:02</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/07092010-lotnisko-Okecie-fot-Pawel-Ogrodzki.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/07092010-lotnisko-Okecie-fot-Pawel-Ogrodzki.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 19 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4947227"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">19.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Minął pierwszy tydzień! </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Mamy cudowny pokoik u kochanej norweskiej rodziny, a pozostali członkowie ekipy wielki dom i super pokoje w akademiku. Mamy pracę przy sprzątaniu stołówki, w zamian za którą codziennie dostajemy ciepły obiad – z mięsem i bez martwienia się o zakupy i gotowanie. Część z nas ma już normalną pracę, za którą dostaje pieniądze. Mamy rowery, na których możemy jeździć do szkoły bez płacenia za drogie bilety autobusowe. Mamy mieszkające tuż obok polskie małżeństwo, z którym możemy jeździć do szkoły kiedy na rower jest za zimno lub za mokro. Mamy chleb, który czasem nie wiadomo skąd dostajemy za darmo. </p> <p style="margin-bottom: 0cm;">...i mamy jeszcze wiele rzeczy, których jeszcze fizycznie nie widzimy! Mamy pracę, którą Bóg już dla nas wybrał, ale my dopiero jej szukamy. Mamy możliwość nauki szwedzkiego, do której na razie nie wiemy jak się dostać, ale którą – jesteśmy pewne – Bóg ma dla nas. ...Mamy te wszystkie rzeczy, o których jeszcze nawet nie wiemy, że będzie nam ich brakować, ale Bóg wie – i już je dla nas przygotowuje!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">A przede wszystkim mamy Jego! Jego prowadzenie, troskę i miłość, z której to wszystko wynika.</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:24</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/19092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/19092010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> czwartek, 16 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4939659"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">15.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Pierwszy naprawdę szkolny dzień!!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Dziś mieliśmy aż trzy godziny wykładu! Po tych wszystkich wstępach, przemówieniach i powitaniach z ostatnich dwóch dni – zaczęło się dziś prawdziwe szkolne życie! Codziennie będziemy mieć najpierw modlitwę przez pierwszą lekcję dla wszystkich studentów szkoły biblijnej, a potem 3 godziny zajęć, już tylko w naszej grupie (1 rok, klasa międzynarodowa). Zazwyczaj przez wszystkie 3 lekcje będzie to ten sam przedmiot – co może jest trochę męczące, ale z drugiej strony można przez cały dzień skupić się na jednym temacie. Dziś mieliśmy przedmiot o wdzięcznej nazwie "God's character" ["charakter Boga"]. To były niesamowite 3 godziny! Nie wiedziałam, że w tak krótkim czasie można usłyszeć tak wiele! Każdy fragment z Biblii, który był dziś cytowany wydaje mi się dużo dużo głębszy niż mi się wcześniej wydawało... i mam wrażenie, że po tych 3 godzinach o wielu rzeczach już myślę inaczej! Żeby nie było zbyt ogólnikowo: było dziś głównie o tym czy Bóg chce, żebyśmy Go poznali (odpowiedź oczywiście brzmi tak!) i o tym, że każdy człowiek musi poznać Go osobiście, a nie tylko przez to, że o Nim usłyszy. Tak w skrócie – nie jestem w stanie przekazać tu wszystkiego, co dziś zrozumiałam w tej kwestii, więc nawet nie próbuję ;)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Nie mogę uwierzyć, że wylądowałam na Arlandzie dopiero 8 dni temu! I naprawdę dociera do mnie, że nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić ile niezwykłych rzeczy mnie tu czeka!!! :)</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:32</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/15092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/15092010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 14 września 2010 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4934662"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">14.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">W Biblii Jezus rozmnażał chleb... dziś rozmnaża korony!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><br /></p><p style="margin-bottom: 0cm;">Przypadek nr 1 (12.09.2010):</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Monia miała odliczone (!) i odłożone w kopercie 6400 koron na opłacenie pierwszej raty za szkołę. Dzień przed rozpoczęciem roku przeliczyła pieniądze jeszcze raz... było tam 6700 koron!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Przypadek nr 2 (13.09.2010)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Kiedy płaciłyśmy za pierwszy czynsz, właściciel mieszkania przeliczył pieniądze które mu dałam (i które ja wcześniej też liczyłam). Okazało się, że brakuje tam 500 koron. Przeliczyłam i ja – faktycznie brakowało! Dołożyłam więc tę kwotę. Trochę to wszystko było dziwne, ale kiedy przeliczyłam wszystkie swoje wydatki od przyjazdu i odjęłam od tego, co przywiozłam z Polski – okazało się, że faktycznie rachunki zgadzają się z tym co wyszło z przeliczenia przy płaceniu czynszu. Zapomniałyśmy więc o sprawie. Aż, kilka dni później, przyszła do nas żona właściciela i powiedziała, że kiedy płaciłyśmy, to te 500 koron musiało się jakoś zawinąć, bo mają teraz za dużo. I oddała nam je z powrotem. Nie wiem jak to się stało, ale bardziej wierzę w to, że Bóg rozmnaża pieniądze niż w to, że one w ponadnaturalny sposób sklejają się ze sobą tak, że dwie osoby nie dostrzegają wielkiego banknotu!</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:41</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/14092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2010/09/14092010.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_4934652"></a> <div class="BlogWpisItemTytul">13.09.2010</div> <div class="BlogWpisTresc"> <meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="CONTENT-TYPE" /><title /><meta content="OpenOffice.org 3.1 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;">Pierwszy dzień szkoły!</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Już od tylu miesięcy 13 września był datą wyczekiwaną, symboliczną i ważną. Dziś rano, przed wyjściem na rozpoczęcie roku, uświadomiłam sobie, że przecież to jest właśnie TEN dzień!! Niemal jak dzień ślubu – tyle wyczekiwany, że kiedy nadchodzi, nie możesz uwierzyć, że to już naprawdę dziś. Ale uwierzyłam!! :)</p> <p style="margin-bottom: 0cm;">Z tego dnia chcę zapamiętać słowa: "You will not only survive, you will overcome" ["nie tylko przetrwacie, ale przejdziecie przez to zwycięsko"]. Wiem, że tak będzie! Że to nie będzie rok, który ledwo przeżyję i w którym nie będę miała co włożyć do garnka! Nie! Wierzę, że przez ten rok doświadczymy tego jak dobry jest Bóg i jak bardzo chce tą miłość okazywać! I w kwestiach czysto przyziemnych (jak pieniądze) i w tych bardziej istotnych! Wiadomo, że będą chwile trudne. Ale czy bez trudnych chwil i bez walki można mówić o zwycięstwie? Im dłużej o tym myślę i im bardziej się nad tym zatrzymuję – tym bardziej nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć to, co Bóg na ten rok zaplanował!!</p> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:40</span>, <span class="IPTautor">ola_engaddi</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2010/09/13092010.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/myswedishyear/2010/09/13092010.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div id="BlogStronicowanieBox"> <table> <tr><td class="BlogStronicowaniePoprzednie"> <div>   </div> </td><td class="BlogStronicowanieStrony"> <div> 1 , <a href="/html/1310721,262146,169.html?2">2</a> </div> </td> <td class="BlogStronicowanieNastepne"> <div> <a href="/html/1310721,262146,169,170.html?1,1">następne</a> </div> </td></tr></table> </div> </div> </td> <td valign="top"> <div id="BlogWazkaSzpalta"> <div id="BlogKalendarzBox"> <table class="Kalendarz"> <tr> <td class="Miesiac"> <a href="/html/1310721,262146,724.html?1" title="pierwszy miesiąc">| </a> <a href="/html/1310721,262146,17.html?2" title="poprzedni miesiąc"><</a> </td> <td colspan="5" class="Miesiac"> <a href="/html/1310721,262146,18.html?1">Sierpień 2017</a></td> <td class="Miesiac"> <a href="/html/1310721,262146,19.html?2" title="następny miesiąc">></a> <a href="/html/1310721,262146,725.html?1" title="ostatni miesiąc"> |</a> </td> </tr> <tr> <td class="DzienTygodnia">Pn</td> <td class="DzienTygodnia">Wt</td> <td class="DzienTygodnia">Śr</td> <td class="DzienTygodnia">Cz</td> <td class="DzienTygodnia">Pt</td> <td class="DzienTygodnia">So</td> <td class="DzienTygodnia">N</td> </tr> <tr> <td class="DzienMiesiaca">   </td> <td class="DzienMiesiaca"> 1 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 2 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 3 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 4 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 5 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 6 </td> </tr> <tr> <td class="DzienMiesiaca"> 7 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 8 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 9 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 10 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 11 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 12 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 13 </td> </tr> <tr> <td class="DzienMiesiaca"> 14 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 15 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 16 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 17 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 18 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 19 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 20 </td> </tr> <tr> <td class="DzienMiesiaca"> 21 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 22 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 23 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 24 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 25 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 26 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 27 </td> </tr> <tr> <td class="DzienMiesiaca"> 28 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 29 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 30 </td> <td class="DzienMiesiaca"> 31 </td> <td class="DzienMiesiaca">   </td> <td class="DzienMiesiaca">   </td> <td class="DzienMiesiaca">   </td> </tr> </table> </div> <div id="BlogTytulyOstatnichWpisow"> <div id="BlogTytulBoxaOstatnichWpisow"> Ostatnie wpisy </div> <ul> <li> <a href="/2011/03/23032011.html"> 23.03.2011 </a> </li> <li> <a href="/2011/03/13032011.html"> 13.03.2011 </a> </li> <li> <a href="/2011/02/16022011.html"> 16.02.2011 </a> </li> <li> <a href="/2011/01/17012011.html"> 17.01.2011 </a> </li> <li> <a href="/2010/12/02122010.html"> 02.12.2010 </a> </li> <li> <a href="/2010/11/20112010.html"> 20.11.2010 </a> </li> <li> <a href="/2010/11/16112010.html"> 16.11.2010 </a> </li> <li> <a href="/2010/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin-1.html"> 09.11.2010 </a> </li> <li> <a href="/2010/11/lt-page-size-21cm-297cm-margin-2cm-P-margin.html"> </a> </li> <li> <a href="/2010/11/07112010.html"> 07.11.2010 </a> </li> </ul> </div> </div> <div id="BlogLinkiBox"> <div class="BlogLinkiItem"><a href="http://www.blox.pl/html"><img id="imgLogoBlox" style="border: none" src='http://blox.pl/images/logo_s.gif' alt='Pisz swój dziennik w Internecie' title='Pisz swój dziennik w Internecie'/></a></div> <div class="BlogLinkiItem"><a href="http://www.blox.pl/html/8126465,262146.html" class="writeBloxLink">Pisz blog</a><br/><a href="http://www.blox.pl/html?page=addBlogToBookmarks&weblog_to_copy_id=445877" rel="nofollow">Dodaj blog do ulubionych</a><br/><a href="/html?mobile=yes" rel="nofollow">Wersja mobilna</a></div> </div> </td> </tr> </table> </div> </div> <script type="text/javascript"> document.domain = 'blox.pl'; </script> <div id="sidebox_wrap"> <div id="sidebox_control" class="exp"> <div id="sidebox_bg"></div> <div id="sidebox" class="skin3"> <div id="sidebox_roll"></div> <div id="sidebox_body"> <a href="http://blox.pl/"><img src="http://blox.pl/images/belka/bloxlogo.png" alt="Blox.pl" /></a> <div class="nav"> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnprev"><span>poprzedni blog</span></a> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnnext"><span>następny blog</span></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/html/8257537.html"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/blog/signup/1"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> </div> <!-- .nav --> <div id="sidebox_container_0" class="list"> <strong id="sidebox_title_0" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_0"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_0 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_0" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> <div id="sidebox_container_1" class="list"> </div> <!-- .list --> </div> <!-- #sidebox_body --> </div> <!-- #sidebox --> </div> <!-- .exp --> </div> <!-- #sidebox_wrap --> <iframe id="boxframe" name="bblo_frame" src="http://cookiecontainer.blox.pl/html?page=cookieStore¶ms=800,445877"></iframe> <script type="text/javascript"> function bblo_addEvent(obj, type, fn) { if (obj.addEventListener) { obj.addEventListener(type, fn, false); } else if (obj.attachEvent) { obj["e" + type + fn] = fn; obj[type + fn] = function() { obj["e" + type + fn] (window.event); } obj.attachEvent("on" + type, obj[type + fn]); } } function bblo_O(n) { return document.getElementById(n); } function bblo_trim(x){return x.replace(/^\s+|\s+$/g,'');} function bblo_hasClass(obj, clName) { var clN = ' ' + obj.className + ' '; return (clN.match(' ' + clName + ' ') != null); } function bblo_addClass(obj, clName) { if (bblo_hasClass(obj, clName)) return; obj.className = bblo_trim(obj.className + ' ' + clName); } function bblo_removeClass(obj, clName) { if (!bblo_hasClass(obj, clName)) return; var clN = ' ' + obj.className + ' '; eval("obj.className = bblo_trim(clN.replace(/ " + clName + " /g,' '));"); } function bblo_swapClass(obj, oldName, newName) { bblo_removeClass(obj, oldName); bblo_addClass(obj, newName); } var blox_frame = null; function bblo_init(e) { if (top.location != self.location) return; blox_frame = window.frames['bblo_frame']; window.setTimeout(bblo_ready, 10); } function bblo_completeList(n, item) { var obj = { title: bblo_O('sidebox_title_'+n), link: bblo_O('sidebox_link_'+n), list: bblo_O('sidebox_list_'+n), container: bblo_O('sidebox_container_'+n) }; try { obj.title.innerHTML = item.title; obj.link.href = item.link_uri; obj.link.innerHTML = item.link_caption; obj.container.className = 'list ' + item.class_name; for (var i = 0; i < item.data.length; i++) { var o_link = document.createElement('a'); var o_span = document.createElement('span'); var o_li = document.createElement('li'); o_link.innerHTML = '<strong>' + item.data[i].title + '</strong> ' + item.data[i].name; o_link.href = item.data[i].uri; o_span.innerHTML = item.data[i].when; o_li.appendChild(o_link); o_li.appendChild(o_span); obj.list.appendChild(o_li); } } catch (e) {;} } var blox_data_done = false; function bblo_ready() { try { if (blox_frame.blox_is_ready()) { if (blox_data_done) return; blox_data_done = true; var t_data = bblo_frame.blox_get_data(); g_data = t_data; if (t_data.display == '0') { bblo_swapClass(bblo_O('sidebox_control'), 'exp', 'fold'); } bblo_O('sidebox_btnprev').href = t_data.prev; bblo_O('sidebox_btnnext').href = t_data.next; for (var i = 0; i < t_data.items.length; i++) { bblo_completeList(i, t_data.items[i]); } bblo_addEvent(bblo_O('sidebox_roll'), 'click', bblo_toggle); bblo_O('sidebox_wrap').style.display = 'block'; } else { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } catch (e) { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } function bblo_toggle() { var obj = bblo_O('sidebox_control'); var write = '0'; if (bblo_hasClass(obj, 'exp')) { bblo_swapClass(obj, 'exp', 'fold'); } else { bblo_swapClass(obj, 'fold', 'exp'); write = '1'; } blox_frame.blox_toggle_display(write); } bblo_addEvent(window, 'load', bblo_init); </script> <script> var pingUrl = window.location.protocol + '//' + window.location.host + '/blog/ping/'; var xhr = new XMLHttpRequest(); xhr.open("GET", pingUrl, true); xhr.send(); </script> <script type="text/javascript"> (function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3&appId=151924531509550"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk')); </script> <script src="https://apis.google.com/js/platform.js" async defer> {lang: 'pl'} </script> </body> <!-- if mobile end --> </html>